wtorek, 11 lutego 2014

Czy to już czas?

Każdy, kto uczęszczał na zajęcia z WOS-u wie, że Szwajcaria jest krajem opartym na zasadach demokracji bezpośredniej. Objawia się to tym, że co rusz odbywają się referenda, w których społeczeństwo może wyrazić swoją chęć (lub jej brak) do istotnej zmiany.

Zazwyczaj referenda obejmują trzy pytania. Ostatnie głosowanie miało miejsce w minioną niedzielę i dotyczyło następujących kwestii:.

1. Finansowanie rozwoju infrastruktury kolejowej.

Wielkie pieniądze mają zostać przeznaczone na ten cel, co nie wszystkim się podoba. Co dokładnie ma być przedmiotem rozwoju - nie mam pojęcia. Prawdą jest, że szwajcarska kolej jest najsprawniejszą koleją z jaką dotychczas miałam do czynienia.
62% głosujących poparło wniosek.

2. Aborcja.
Obecnie, koszty aborcji pokrywane są z podstawowego, obowiązkowego ubezpieczenia. Wniosek obejmował zniesienie tego obowiązku.
69,8% głosujących odrzuciło ten wniosek, co oznacza, że nadal można dokonać aborcji z ubezpieczenia podstawowego.

3. Temat wzbudzajcy największe emocje. Wniosek przeciwko masowej emigracji.*
Wniosek poparło 50,3% głosujących i większość kantonów. Oznacza to, ze lud zagłosował za ponownym wprowadzeniem limitów dla obywateli innych krajów. Obecnie, na podstawie umowy z UE, obywatele kilku krajów Unii mogą swobodnie osiedlać się i podejmować w Szwajcarii pracę. Teraz rząd Szwajcarii ma trzy lata na wcielenie woli ludu w życie, co musi zostać poprzedzone renegocjacjami umowy zawartej z UE. Czy będzie to miało wpływ na naszą rodzinę? Zobaczymy w 2016, kiedy będziemy się starać o zmianę permitu z B na C.


* Mówi się na mieście, że inicjatywa miała być skierowana głównie przeciw Niemcom, których coraz więcej zaczęło podejmować pracę w Szwajcarii, a wiadomo Szwajcarzy i Niemcy nie darzą się wzajemną sympatią.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza