czwartek, 12 czerwca 2014

Wielki huk

Czy słyszeliście dziś o 17 wielki huk? To pierwszy kamień spadł z mojego serca.

Jechałam około godziny 17 z dworca na wiosce do mieszkania i na którymś przystanku wsiadła również kobieta z dwójką dzieci, z którymi rozmawiała po włosku. Oczywiście, od razu wzbudziło to moją sympatię, bo założyłam, że oto przede mną stoi człowiek, którego mogę posądzać o używanie języka niemieckiego, a nie schwiizertüütsch.

Dwa przystanki przed celem włoska pani z kręconymi włosami spytała mnie w języku prawdziwie niemieckim ile lat ma Staszek. Jej oblicze zajaśniało jak tylko usłyszała, że ma prawie 4,5. Korzystając z okazji spytała czy teraz zaczyna przedszkole. Słysząc moje tak, kontunuowała wywiad. Spytała które przedszkole (rozmawiając ze znajomymi widzę, że to zazwyczaj jeste wielki temat). Z beznadzieją w głosie odparłam, że Untermosen; wtedy można było usłyszeć huk kamienia spadającego z jej serca - jej syn idzie do tego samego! A zaraz potem mój huk!

Okazało się, że włoska pani mieszka 150 metrów od nas i nie zna nikogo z okolicy! Wygląda na to, że obie jesteśmy uratowane!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza