niedziela, 6 stycznia 2013

Muzyka łagodzi obyczaje (i dzieci)

Kiedy byłam jeszcze młodą (w sensie mało doświadczoną) mamą, chciałam, aby moje dziecko wszystko mogło poznać. I tak, mieszkając w Krakowie chodzilismy na basen, na jogę, na miganie dla niemowląt i na coś jeszcze, czego nie pamiętam.

Ponieważ, jak dla mnie nigdy nie było dosyć* poszukałam artykułów o tym, jak dobrze robi muzyka na rozwój dziecka, zrobiłam research czy gdzieś w Krakowie są takie zajęcia, a znalazłszy zapisałam się. Chodziłam tu.

Choć chodziłam to za dużo powiedziane, poszłam kilka razy po czym zrezygnowałam. Program niby był jakiś, ale pamiętam głównie brudny dywan i zepsute zabawki, które mogłby być nawet niebezpieczne dla dziecka. Jedna z moich koleżanek zwróciła właścicielowi na to uwagę; powiedział jej, że wie, ale na razie nic z tym nie może zrobić. Myślę, że szkoda, że tak fajna idea nie została naprawdę profesjonalnie rozwinięta.

Tutaj, w Szwajcarii z zajęciami muzycznymi pole do popisu jest trochę większe.
W samym Zurychu można znaleźć m.in.:
1. Music Together


Ja wybrałam pozycję pierwszą. Nie dlatego, że szukałam, ale chodziła tam moja koleżanka, więc było to coś sprawdzonego.

Zajęcia są FANTASTYCZNIE zorganizowane (w USA ta firma ma nawet własne przedszkola). Rok jest podzielony na trzy części, a każdej z nich przewodzi inny instrument. Zaczynając każdą część, uczestnik dostaje książkę z nutami i słowami piosenek oraz dwie płyty (takie same, domyślam się, że jedna jest do domu, a druga do samochodu). Na zajęciach są trzy piosenki, które są niezmienne (otwarcie, piosenka po otwarciu połaczona z zabawą oraz zakończenie).

Zajęcia nie są tylko śpiewane. Bardzo duży nacisk jest położony na sam rytm, do ćwiczenia którego dzieci otrzymują jajka grzechotki, pałeczki do staukania i udawania róznych instrumentów, czasem wielki spadochron, który do rytmu podnosi się w górę i w dół; podczas jednego semestru obecne były bębenki, a podczas innego dzwonki zakładane na nogi. Niektóre piosenki są bardziej taneczne lub pokazywane. Jeden utwór jest czysto instrumentalny, a prowadząca na środku sali umieszcza wielkie pudło z instrumentami, które pozostają do dyspozycji dzieci i dorosłych.

Cena jest przyzwoita - 300 CHF za 10 spotkań.
Fajnym akcentem jest to, że rodzeństwo do ukończenia roku uczestniczy za darmo, a po ukończeniu roku płaci jedynie 50 CHF.








*To co robiłam było złe, istny szatan. Myślę, że nadmierne stymulowanie dziecka jest równie złe jak niedostymulowanie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza